Podłogi drewniane

Moja budowa domu przebiegała – początkowo – zwyczajnie. Wyglądało to tak, że ja pracowałem, i ja płaciłem. Pewnego dnia moja żona – aby mnie odciążyć;), jak to sama stwierdziła – wzięła na siebie przerażająco ciężki obowiązek zaplanowania i wybrania wystroju wnętrz. Próbki kolorów wisiały chyba na każdej ścianie, tak samo jak tytułu obrazów, które musza na nich zawisnąć. Muszą – powtórzyła z naciskiem.

Codzienne spotkania z krawcową, stolarzem i nie mam pojęcia z kim jeszcze, wypełniały czas mej kochanej małżonki. Ja byłem obok, nie chcąc się mieszać. Musiałem jednak, słysząc, że myśli o typowym parkiecie w każdym pokoju, w całym domu. Wtedy musiałem wkroczyć – racjonalnie przekonywałem, dawałem przykłady, tłumaczyłem, że nawet zwyczajne panele o wysokiej nieścieralności będą o niebo lepszym pomysłem. Psujesz mi koncepcję powiedziała jedynie.

Dlatego też wziąłem ją do modelowego mieszkania, urządzonego przez producenta zarówno mebli, jak parkietów. Specjalnie kazałem jej założyć szpili i przespacerować się po jej wymarzonym parkiecie. Wystarczyło zaledwie kilkanaście kroków i kompletnie zmieniła zdania – te rysy wcale nie wyglądały zbyt estetycznie i raczej nie mieściły się w jej koncepcji. Po tym wydarzeniu zapamiętam jedno – żona winna mieć swobodę, ale cały czas trzeba ją obserwować i pilnować by była bezpieczna (i nas portfel) też. W końcu szanowna małżonka to najlepsze, co się nam w życiu przytrafiło, nieprawdaż?

 

 

Valid XHTML and CSS.